Uczestnictwo w życiu emigracji

Wiek XIX niósł za sobą mające podłoże polityczno-patriotyczne wyjazdy Polaków poza granice kraju. Wyjazdy te noszą nazwę Wielkiej Emigracji, zaś jednym z opuszczających kraj, był Fryderyk Franciszek Chopin.

Polski kompozytor zaczął żyć życiem polskiej emigracji w latach 1835-1846. Wówczas przebywał pośród największych rodzimych pisarzy i poetów. W jego kręgu znajdowali się tacy intelektualiści, jak Adam Mickiewicz, Cyprian Kamil Norwid (który po śmierci Chopina, opublikował nekrolog w prasie) oraz Julian Ursyn Niemcewicz. Spotykał się także z przyjacielem – również kompozytorem i pianistą Julianem Fontaną.

Muzyka Chopina miała niesamowity wpływ na tych, których los przymusił do opuszczenia kraju rodzinnego, była bowiem głęboko nasycona motywami ludowymi oraz barwami polskiego romantyzmu. W jego twórczości polscy emigranci mogli odnajdywać ojczyznę, której tak wielu jej po prostu brakowało. Zwany nietuzinkowym geniuszem, ale i mianowany następcą Mozarta Chopin, nie mogąc poradzić sobie z tęsknotą, został członkiem Towarzystwa Literackiego Polskiego. Kompozytor często realizował się, jako wolontariusz. Biorąc udział w akcjach charytatywnych spełniał się i jednocześnie pomagał ubogim oraz uchodźcom.

Niedługo potem pojawiać zaczęły się rozmaite propozycje wstąpienia do grona środowiska artystycznego, gdzie zyskał możliwość nawiązania wielu cennych przyjaźni. Zaczął regularnie bywać na salonach i korzystać ze swobody bywania. Niestety nie mógł powrócić do kraju rodzimego, dlatego nawet w okresie swojej choroby, jedynym kontaktem z najbliższymi były listy, które lubił pisać a jeszcze bardziej otrzymywać. Także za granicą zapragnął poślubić swoją ukochaną Marię Wodzińską, z którą był zaręczony. Niestety jego zawód artysty oraz fakt, iż jest chorowity, nie spodobał się rodzicom narzeczonej i związek został zakończony. Były to trudne chwile dla Chopina, podczas których starał się spotykać z innymi paniami.

To mniej więcej rozpoczął dość toksyczny związek z George Sand. Miłość i podróż na Majorkę w pewnym sensie ukoiły jego cierpienia. Skomponował kilka kolejnych utworów: Polonez c-moll, Scherzo cis-moll czy też cykl Preludiów w liczbie 24. Jego dzieła były teraz bardzo dobre, przepełnione głębią oraz esencją świata. We znaki coraz bardziej dawała kompozytorowi się choroba (podejrzewano gruźlicę).

Kiedy jego związek rozpadł się, Chopin po raz kolejny przeżył ciężkie chwile. Wówczas stworzył kilka nostalgicznych miniatur. Niedługo potem, w towarzystwie tylko siostry, która przyjechała do niego na obczyznę, zmarł.